Kab viarnucca dachaty z adpačynku, prahramistcy ź Minska Naści Dodu-Ciłajevaj daviałosia zapłacić siem tysiač dalaraŭ.

Hetaja pajezdka — ekstrymu choć adbaŭlaj. Z učarašniaha dnia jeździm na mapiedzie pa harach dy skałach, za rulom Lesia, jakaja raniej nikoli nie kiravała, a ja siadžu zzadu biez šlema…», — taki dopis Nasta Dodu‑Ciłajeva, minskaja prahramistka, zrabiła ŭ svaim internet‑dziońniku ŭ pieršy tydzień adpačynku ŭ Tajłandzie.

Dalej byli špital, zašytaje kalena i vusny, mylicy, vielizarny rachunak i viartańnie na radzimu, dzie lačeńnie daviałosia praciahnuć u adździaleńni hnojnaj chirurhii.

Pajezdka ŭ Tajłand dla Naści stała sucelnym ekstrymam. Zvykłaja da jeŭrapiejskich vizavych praceduraŭ, jana ŭ apošni momant daviedałasia, što afarmleńnie vizy ŭ Tajłand nie patrabuje abaviazkovaj strachoŭki. Času było mała, i dziaŭčyna vyrašyła ryzyknuć. Hetaja nieabačlivaść abierniecca dla jaje horkim žyćciovym urokam.

U Tajłand Naścia vybrałasia ź siabroŭkaj.

Dziaŭčaty spakusilisia nievialikimi cenami na avijapieraloty ŭ Azii

— maryli naviedać Łaos, Vjetnam, Kambodžu, Małajziju, Indanieziju, Indyju… Jany pasialilisia na vyśpie Pchanhan, što za 55 km ad macieryka. Vyspa słavicca svaimi plažami. Siabroŭki źniali bunhała na bierazie mora. Kaštuje, jak kvatera ŭ Minsku: $250 za miesiac. Tolki ŭ minskich kvaterach vy nie sustreniecie vializnych pavukoŭ i hiekonaŭ — jaščarak, jakija volna pačuvajuć siabie ŭ prybiarežnych damkach. Jany miłyja i biasškodnyja.

Na Pchanhanie dziaŭčaty paznajomilisia ź dziasiatkam biełarusaŭ‑prahramistaŭ, jakija pryjechali siudy pracavać na zachodnija kampanii. Pačali asvojvać miascovaść.

Dziela hetaha siabroŭka Lesia ŭziała naprakat skuter. «Tam usie na skuterach jeździać — i stary, i małady», — kaža Naścia. Pryčym darohi na Pchanhanie niaprostyja — źvilistyja, niby źmiei, pryčym jak u haryzantalnaj, tak i ŭ viertykalnaj płoskaści. Krutyja padjomy čarhujucca sa spuskami. I kožnuju chvilinu treba čakać pavarotu. Ci abjezdu skały. Ci vystupu hary. «My pajechali pa adnoj z samych niebiaśpiečnych daroh na plaž palubavacca zachadam sonca», — pryhadvaje Naścia.

Spuskalisia z hary i nie ŭpisalisia ŭ pavarot.

U skału ŭrezalisia na chutkaści kala 40 km u hadzinu. Ad udaru matacykletny šlem jejnaj siabroŭki raskałoŭsia. Naścia stuknułasia ab jaho tvaram, raźbiła vusny, vybiła niekalki zuboŭ. Kalena na levaj nazie dziaŭčyna raśsiekła da kostki. Lesi paščaściła bolš: jejnyja traŭmy chutka zahailisia i jana praciahnuła svaju vandroŭku pa Azii.

Asablivaści tajłandskaj miedycyny

Zašyć ranu Naści mahli tolki na susiedniaj vyśpie. Pakul jana nie zapłaciła za transparciroŭku ŭ špital na matorcy, jaje nikudy nie vieźli. Pieršaja dapamoha kaštavała kala 400 dalaraŭ. Na vyśpie Samui biełarusku pakłali ŭ adnu z najlepšych klinik. Bolšaść pacyjentaŭ tut — paciarpiełyja ŭ darožnych avaryjach. Najpierš niedaśviedčanyja kiroŭcy skuteraŭ, turysty. «Mianie nichto nie pytaŭ, kudy vieźci lačyć.

Pryvieźli, pakłali ŭ asobnuju pałatu z čaroŭnaj knopkaj — naciskaješ — i praź imhnieńnie prychodzić miedsiastra».

Kalena i vusny zašyvali dvojčy.

«Mnie zdavałasia, što chirurh mianie prosta nienavidzić, taki surovy ŭ jaho byŭ vyhlad», — uśmichajecca Naścia. A tady joj było nie da śmiechu. Jana bajałasia, što jaje źniaviečać tut, u čužoj krainie, i ničoha jana nie zrobić. «Tajcy, jak mnie padałosia, žorstkija ludzi. Pry mnie maleńkamu chłopčyku zašyvali ranu na hałavie. Dzicia płača, až serca rviecca, a pobač staić dziaciuk, pakazvaje na małoha palcam i rahoča», — pryhadvaje Naścia.

Sapraŭdny ž šok nastupiŭ, kali dziaŭčyna pabačyła rachunak — siem tysiač dalaraŭ.

Vyratavała mižnarodnaja bankaŭskaja kartka, na jakuju muž pierasłaŭ nieabchodnuju sumu. Inakš z krainy jaje nie vypuścili b. Z toj ža pryčyny siabroŭka zapłaciła haspadaru skutera kampiensacyju ŭdvaja bolšuju za tuju škodu. Daśviedčanyja jeŭrapiejskija turysty patłumačyli dziaŭčatam, što lepiej zapłacić, čym mieć prablemy z palicyjaj i pamiežnaj słužbaj.

Jeŭrapiejskaja salidarnaść i biełaruskaja abyjakavaść

Paśla špitala Naścia jašče kolki dzion praviała na Pchanhanie. Hety čas nad joj apiekavalisia jeŭrapiejskija turysty, pieravažna niemcy. Dapamahali, čym mahli. «Prystavili da mianie mocnaha niemca, jon nasiŭ mianie na plaž». Udalečyni ad Jeŭropy niemcy, šviejcarcy dy anhličanie padavalisia amal svaimi, pryhadvaje Naścia.

Na fonie padkreślenaj abyjakavaści tubylcaŭ jany demanstravali zajzdrosny prykład ŭzajemadapamohi — vučyli niedaśviedčanych turystak asablivaściam miascovaha turbiznesu, dzialilisia karysnymi paradami, nie dazvalali apuskać nos. A voś znajomyja ziemlaki ni razu nie pacikavilisia spravami dziaŭčat, choć i viedali pra ichniuju biadu. Zatoje trojčy patelefanavali rasijcy, jakija pieršymi pabačyli biełarusak paśla katastrofy i vyklikali miedykaŭ.

Staŭleńnie tajcaŭ da zamiežnikaŭ Naści nie spadabałasia.

«Na ciabie tam hladziać vyklučna jak na kašalok. Važnyja tolki tvaje hrošy.

Haścinnaści, charakternaj dla jeŭrapiejcaŭ, ja tam nie adčuła». Joj treba było jeździć u haradski špital na pieraviazki. Haspadynia bunhała, jakaja štodnia jeździła ŭ horad pa charč, tolki dvojčy padviezła jaje. Uziaŭšy paśla płatu, jak za taksoŭku. Taksoŭščyki, kali bačyli dziaŭčynu na mylicach, załomvali padvojnuju canu — a kudy jana dzieniecca? Dajecca ŭ znaki zamiežnikam i moŭny barjer: bolšaść tutejšych anhlijskuju movu viedaje kiepska.

Viartańnie

Damoŭ Naścia pajechała adna — siabroŭka praciahnuła vandroŭku z nadziejaj adšukać pracu prahramista. Šlach zaniaŭ dva dni: łodkaj da kantynienta, aŭtobusam da bližejšaha horada, ciahnikom da Banhkoka, adtul samalotam da Maskvy, sa stalicy Rasii samalotam damoŭ. U maskoŭskim aeraporcie Naści stała kiepska — rana pačała hnaicca. U Tajłandzie padčas pieraviazak joj prosta mianiali staryja binty na novyja, pramyvajučy ranu ciopłaj vadoj. U minskim aeraporcie jaje čakała «chutkaja». Tajłandski raj abiarnuŭsia łožkam u pałacie hnojnaj chirurhii.

«Pieršy raz ja pajechała za miažu biez strachoŭki. I apošni!» — kaža Naścia.

Jana raskazvaje, jak u špitali časam śniła, što ŭsio jašče znachodzicca ŭ Tajłandzie. Pračynałasia i radavałsia šerym ścienam pałaty minskaj balnicy — ja ŭ Biełarusi!

Siamion Piečanko

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0