U studzieni moj bratka budzie atrymlivać hazietu «Naša Niva» štotydniova. Spraŭdzicca jašče adno jahonaje žadańnie. Darečy, vaša hazieta adzinaja, jakuju jon čytaje. Ja naradziłasia i žyła ŭ vioscy 13 hadoŭ. Moj brat — na čatyry hady mienš. Nam hetaha chapiła, kab zusim nie zbłudzić u roznakalarovym i roznapačućciovym žyćci. Na pačatku śniežnia była ŭ rodnaj viosačcy. Tam tak pusta zaraz.

Ja z vami paznajomiłasia ŭ 2005‑m. Adziny numar, što trapiŭ da mianie ŭ toj čas, nie kranuŭ. Tamu što była zusim ciomnaja. Potym byli ludzi, razmovy, adkryćcio śvietu nie tolki z tych bakoŭ, jakija na pavierchni.

Jašče ŭ dziacinstvie, ź niezrazumiełaj mnie pryčyny, ciažka i niepryjemna było čytać niekatorych aŭtaraŭ. Jak akazałasia, jany pisali niapraŭdu. A Čałaviekam siabie adčuvaješ tolki kali žyvieš u sapraŭdnym śviecie, u śviecie biez padmanu. Mianie ratuje pryrodnaje pačućcio sapraŭdnaha, pačućcio, jakoje dadziena ad naradžeńnia.

Što kazać, i ŭ vas byvaje ŭsialak. Ale hetaha «ŭsialak» niašmat.

…Maja kulhavaja biełaruskaja rodnaja mova. Prabačcie, jakaja pakul jość. Treba z čahości pačynać.

Ja naradziłasia i žyła ŭ vioscy 13 hadoŭ. Moj brat — na čatyry hady mienš. Nam hetaha chapiła, kab zusim nie zbłudzić u roznakalarovym i roznapačućciovym žyćci.

Na pačatku śniežnia była ŭ rodnaj viosačcy. Tam tak pusta zaraz. Była vioska, stała viosačka. Paraźjaz¬džalisia, paśpivalisia, papamirali. Kałhas na apošnim uzdychu. Na poli ŭ pačatku zimy šmat niaźviezienaj sałomy. Choć by ludzi pakrali, dyk dla spravy pajšło b. A tak hnije praca…

Ad prypynku aŭtobusa da babulčynaha doma kala dvuch kiłamietraŭ. Išła ŭ siem hadzin viečara, usio vulicaj — i tolki adzin sabaka na mianie zabrachaŭ. Sumna.

Baćka pje. Staŭ padobny da lesavika. Nie strymaŭsia, kali nie stała pracy. I maci jaho nie strymała. Kinuła jaho i z nami, dziećmi, padałasia ŭ horad.

Horad sapraŭdy psuje. Bolš spakusy. Ale ž naša viaskovaja moładź pje nie mienš, čym tyja, što švendali pad bałkonami kvatery na pieršym paviersie, dzie my žyli pieršym časam. Tolki ŭ horadzie bananami zakusvali dy čypsami, a na vioscy — sałam z chlebam. Jakraz pad aknom taho pakojčyka, dzie ja žyła, čulisia pjanyja razmovy, a ŭrańni valalisia łušpińni ad bananaŭ.

Ja pa‑za miežami ŭsialakich arhanizacyj. Kali vučylisia ŭ škole, ad niama čaho rabić zapisałasia ŭ BRSM, a kali moj členski bilet trapiŭ u pralnuju mašynu, uzradavałasia. Na dušy stała lahčej. Bo, kab rabić dobryja spravy, nie abaviazkova ŭstupać u sajuzy.

Maje pieršyja kroki da samaśviadomaści — Karatkievič.

Potym ludzi, moj dziadula, vaša hazieta. U hetym hodzie paznajomiłasia z časopisam «Dziejasłoŭ». Vyvučaju historyju Biełarusi. Siabra z Hrodna dasyłaje dakumienty i fakty, kaža: «Chopić jeści čyjeści interpretacyi». Pryjšoŭ čas składać svoj śvietapohlad.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?