Častka intervju była ahučana raniej:

Jofe: Skažycie, a voś Vy časta źjaŭlalisia ŭ roznych situacyjach, uklučajučy Vaš viadomy vizit da Papy, razam sa svaim synam.

Łukašenka: Nie, heta jon razam sa mnoj i Papam.

Jofe: Tak … Chto jaho vychoŭvaje, akramia Vas?

Łukašenka: Nichto.

Jofe: Što ž jaho ŭłasnaja maci …

Łukašenka: Jaho maci ŭłasnaja bačyć jaho nie čaściej, moža być, čym inšyja pa telebačańni. Heta moj syn, jaki vyras u mianie na rukach, ja navat nie chaču kazać, jak heta mnie dastałosia - kali nie budu prezidentam, raskažu. Jon nikoli nie kłaŭsia bieź mianie spać i nikoli nie pračynaŭsia.

Ciapier drukujecca praciah hutarki

Jofe: To bok jon pazbaŭleny matčynaj lubovi?

Łukašenka: Čamu, jaho maci naviedvaje jaho.

Jofe: Jana tolki prychodzić u hości ci ŭsio ž zajmajecca jaho vychavańniem?

Łukašenka: Jaho vychoŭvaju ja, jon za mnoj jak chvost — kudy b ja ni išoŭ, jon za mnoj. Ale siońnia jon nie pryjšoŭ, bo rychtujecca da palotu na viertalocie.

Jofe: I chto tam ź im?

Łukašenka: Što Vy majecie na ŭvazie pad «chto tam ź im»? Jamu chutka siem.

Vy pytajeciesia, chto kormić i apranaje jaho? Ja apranuŭ jaho i dapamoh pačyścić zuby, bo jon ruku złamaŭ.

Jofe: Ruku złamaŭ?

Łukašenka: Tak, jon złamaŭ jaje niadaŭna na hulniavoj placoŭcy. Jon upaŭ na roŭnym miescy i na korań dreva łokciem.

Jofe: A jaho maci chiba nie choča bačyć syna kožny dzień?

Łukašenka: Čamu? Jana žyvie pobač. Kali jość nieabchodnaść, jana zaŭsiody moža pryjści, kali moža. Ale kali jon kładziecca spać, to jaho ŭkładvaju ja, bo jon nie choča bačyć nikoha inšaha.

Jofe: To bok inšyja svajaki mohuć …

Łukašenka: Biez prablem. Jana pracuje. U vosiem ranicy ŭ jaje zvyčajna płaniorka. U siem ranicy jon jašče śpić.

Tamu jana nie prychodzić štodzień, asabliva ŭličvajučy, što ŭ jaje jość jašče inšy syn i siamja, u tym liku ciažka chvory baćka. Jana zavalena spravami. Ale ŭ niadzielu jana moža pravieści z Kolem ceły dzień, kali ŭ jaje na pracy nie zdarajecca ničoha ekstraardynarnaha…

Ale heta ŭžo nie važna dla jaho. U rešcie rešt, jon chłopčyk. Što dla jaho važna, tak heta jaho zbroja: naprykład, siońnia jon trenirujecca ŭ stralbie z małakalibiernaj vintoŭki, zaŭtra z aŭtamatam Kałašnikava…

Jofe: A jak nakont kantaktaŭ ź inšymi dziećmi?

Łukašenka: Jon chodzić u dziciačy sad, užo skončyŭ jaho, i pojdzie ŭ škołu.

Jofe: Heta značyć sa znosinami ź inšymi dziećmi ŭsio ŭ paradku?

Łukašenka: Viadoma. Choć heta maleńki sadok — tam usiaho prykładna 15 dziaciej.

Jofe: Heta zdajecca dastatkovym.

Łukašenka: Tak, usio dobra. Ale samaje hałoŭnaje, nie dumajcie, što heta niejki pijar.

Jofe: Nie padobna.

Łukašenka: Viadoma, jaki ž heta pijar? Prosta, u adroźnieńnie ad niekatorych, ja svajho syna nie chavaŭ. Kali b ja schavaŭ jaho i admaŭlaŭ, što ŭ mianie jość syn ad inšaj žančyny, to heta b padahravała vaša cikaŭnaść.

Jofe: Tak, ŚMI heta było b cikava.

Łukašenka: Ale ŭ mianie niama pryčyn hetaha rabić, bo dzieci - heta padarunak ad Boha.

Adznačym, heta nie pieršy raz, kali kiraŭnik dziaržavy raspaviadaŭ pra cikavaść svajho małodšaha syna da zbroi. U Koli, pa słovach jaho baćki, «šmat aŭtamataŭ, užo ŭ dziciačy sad, kudy chadziŭ, pałovu adnios, kab nie prapała». Adnak płastmasavyja cacki chłopčyka ŭžo nie zadavalniali, i na Novy 2012 Mikałaj paprasiŭ u Dzieda Maroza pnieŭmatyčnuju zbroju — «z šarykami». «Śpiecnazaviec budučy», - kazaŭ Łukašenka.

Jon taksama raspavioŭ, što adnojčy Kolu zadavali pytańnie, kim jon choča być, i jon adkazaŭ, što sałdatam. «A navošta, kažu. —praciahnuŭ Łukašenka. — «Radzimu abaraniać». Ja padtrymlivaju».

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?